sobota, 1 lutego 2014

Od Zoro c.d Asami

Emily zaśmiała mi się w twarz, co nie poprawiło jej stanu, a wręcz znacznie pogorszyło. Warknąłem i złapałem ją za szyję.
- Sam sobie poradzę. Koniec przesłuchania.
Trzymałem ją jeszcze trochę, aż zaczęła się dusić i puściłem ją na wózek. Dziewczyna zaczęła łapczywi brać powietrze, a ja w tym czasie zwinąłem się i wyszedłem z jej biura. Na korytarzu obejrzałem się w obie strony? Gdzie teraz iść? Cholera z której my w ogóle strony przyszliśmy tutaj? A gdyby tak iść w lewo? Chociaż swoją katanę trzymam w prawej dłoni więc pójdę w prawo. Ale w sumie to jestem oburęczny, a gdy mam trzy miecze to katanę od Kuiny trzymam w ustach. Jeśli w ustach to powinienem iść prosto, ale prosto jest ściana... A rozwalać jej do cholery nie będę bo nie ma na to czasu...
Pierdole to! Idę w lewo!
Ruszyłem wściekły w lewą stronę, ale tu było więcej skrętów niż się tego spodziewałem, w ostateczności wędrowałem 10 minut i znalazłem się w miejscu z którego ruszyłem.
- Kurwa...- warknąłem pod nosem.- Idę w prawo!
Ruszyłem w odpowiedzią stronę i znów maszerowałem jakiś czas, jednak teraz wylądowałem sam nie wiem gdzie, myślałem, że szlag mnie jasny trafi. Żołnierze na pewno mnie poszukują od jakiegoś czasu, a ja błądzę po tym budynku jak głupi.
- Asami!- ryknąłem, miałem w dupie to czy żołnierze mnie znajdą. Zabiję ich, skończyła się zabawa.
- Tutaj generale!- usłyszałem jej głos.
Ruszyłem w kierunku dźwięku i natrafiłem na żołnierzy, którzy ją pilnowali. Powaliłem ich paroma ciosami i stanąłem przy kratach do których przylgnęła dziewczyna.
- Spadamy stąd.- oznajmiłem.- Idziemy po moją katanę i Lucjana i spadamy.
- Właśnie... Lucjan.- zamyśliła się.- On ma jakiś plan.- szepnęła.
- Jaki?

[Asami? Lucjan? Emily?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz