niedziela, 2 lutego 2014

Od Zoro c.d Lucjana

Poczynania tego gnojka nimilosiernie mnie wkurzył i do tego ten babsztyl się przypałętał.
- Ja zamierzam znaleźć jakieś sake i się przespać.- mruknąłem.
- A jakieś ambitniejsze plany?- mruknęła Emily.
- Zamierzam przywłaszczyć sobie jakiś samochód i wyruszyć w poszukiwaniu jakiś dobrych dwóch katan. Potem pójdę na żywioł.
- To ja idę z tobą Zoruś!- zapiszczał cukierkowy.- Pomogę ci wybierać!
- Będziesz jechał na tereny byłej Japonii generale?- zaciekawiła się Asami.
- Ta.
- Mogłabym jechać z wami? Tam byśmy się rozłączyli...
- Ja też jadę.- oznajmiła Emily.
- A róbta se co chceta!- warknąłem i ruszyłem byle gdzie. Grunt to dojśc do jakiegoś miasta.
- Zoro... Miasto jest w drugą stronę.- zachichotał Lucjan.
Szybko zawróciłem, a na moje policzki wylał się spory rumieniec. Cholerny brak orientacji w terenie.
- Wiem przecież.- warknąłem.
Ruszyliśmy i po godzinie byliśmy w dosyć sporym mieście. Ustaliliśmy, że Lucjan załatwia żarcie i picie (w tym alkohol), dziewczyny jakieś ciuchy, a ja transport.
Wędrowałem w poszukiwaniu jakiegoś samochodu i dosyc szybko znalazłem. Samotnie stojący piękny ford mustang convertible, aż się prosiło by go posiąść na własność.

Podszedłem do niego i ku mojemu zawiedzeniu siedział w środku jego właściciel.
 Zastukałem w szybkę i pokazałem facetowi by wysiadł.
- Czego? Chcesz kasy szczylu?- zaskrzeczał.
Uśmiechnąłem się szeroko.
- Samochodu.- wyjąłem katanę, jedno cięcie, katana schowana, a facet martwy osunął się na ziemię.
Wyjąlem kluczyki z jego kieszeni i wsiadłem do pojazdu, swoją katanę przerzuciłem na tylne siedzenie. Temu kto będzie tam siedział nie będzie chyba jakoś mocno przeszkadzać.
Otworzyłem dach i z piskiem opon ruszyłem do miejsca gdzie mieliśmy się spotkać.
- Pakujcie się.- uśmiechnąłem się zatrzymując się przy nich i widząc ich miny.- A żarcie i ciuchy do bagarznika.

[ktoś?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz