-Ja nic takiego, po prostu zatęskniłam za domem.- szybko się ogarnęłam i uśmiechnęłam trochę sztucznie. Razem w ciszy wróciliśmy do samochodu, nikt o nic nie pytał. Ja wskoczyłam od razu na miejsce obok kierowcy, jestem jego nawigacją bo ta sierota by się zgubiła na prostej drodze. Powoli wyjeżdżaliśmy z miasta, jednak na środku ulicy stała jakaś kobieta. Zoro wściekły się zatrzymał i zatrąbił.
-Asami-chan, dawno się nie widziałyśmy.- zaśmiała się, w ręce trzymała worek, który ociekał krwią.
-Asami to twoja znajoma?- zapytał Lucjan. Wysiadłam z auta i podeszłam bliżej, od razu poznałam że jest taka jak ja.
-Czego chcesz? Nie znam cię...- powiedziałam, nie mogłam teraz walczyć, nadal byłam ranna.
-Oj naprawdę? Cóż zabiłaś dwie moje siostry.- zaśmiała się głośno.
-Może nie pamiętam!- warknęłam, i już chciałam wracać do auta, jednak ona kazała mi zostać.
-No wiesz, twoja rodzinka postanowiła ciebie odwiedzić.- rzuciła worek, z nich wturlały się głowy mamy, taty, siostry, brata i ciało małego niemowlaka. Zamarłam wpatrywałam się w to z niedowierzaniem.
-No co? Jesteśmy teraz kwita co ne? Ale pewnie nic i tak nie poczujesz. Jesteś prawdziwą Yuki-onną wpuściłaś do serca chłód?- zaśmiała się głośno i podeszła do mnie bliżej depcząc ciało dziecka.
-Oj jednak, nadal jesteś słaba.- prychnęła i spojrzała na mnie. W moich oczach pojawiły się łzy, które od razu zamarzały a małe kryształki spadały na ziemię. Ona ich zabiła, walczyłam do nich, czułam tylko dla nich... Mój wzrok nagle stał się nie obecny, upadłam na kolana i podeszłam do głów. Chwyciłam moją mamę i przytuliłam do siebie.
-Przepraszam, zawiodłam was i nie zdołałam ochronić...- powiedziałam łkając. Potem wzięłam do rąk ciało niemowlaka.
-Ty jesteś moim nowym braciszkiem? Pewnie tak...jesteś podobny do taty.- położyłam go zimnego na ziemię. Nagle z nieba zaczął padać śnieg, a temperatura spadła. Wstałam i spojrzałam na dziewczynę.
-Nie chcę czuć...- powiedziałam, to było straszne jak by serce mi ktoś rozrywał. Nie miałam nawet siły płakać, krzyczeć ani walczyć. Chciałam wyłączyć się.
-To proste, wyłącz swoje człowieczeństwo...- posłała mi szyderczy uśmiech.
-Stań się moją siostrą, lodową panną nie czującą strachu, złości, smutku, miłości, tęsknoty będziesz tylko pragnęła zimna...- spojrzała na Zoro i innych.
-To twoi przyjaciele? Gościu który prześpi się z każdą, dziwka na zamówienie i dziecko które ma kompleksy? Daj sobie z nimi spokój.- zaśmiała się. Ja jedynie stałam jak słup soli i wpatrywałam się na moją rodzinę, która prze mnie nie żyje. To wszystko moja wina, chciałam wyłączyć się jednak miałam w sobie pewnego rodzaju blokadę.
<ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz