Jaki? - zapytał Zoro.
- Nie wiem.. - przyznała - Ale mówił coś o tym, że mamy większe szanse.. - zgasiłem ekran.
- Blabla.. - mruknąłem i zacząłem kręcić loczek na palcu - Głupi glon.. - spochmurniałem - Mówiłem Asami "nie macie uciekać, nie macie zabijać", ale ten i tak swoje.. - odepchnąłem się od biurka i na krześle przejechałem pół pokoju, po to by dopaść mój deserek z truskawką - Teraz mój plan może nie wypalić, a był niemalże idealnie dopracowany. Sądziłem że Emily go nie wypuści z jej pokoju przez jakiś czas, ale przeceniłem jej możliwości.. - zerwałem czerwony owoc z lukru i zacząłem uważnie mu się przyglądać - No właśnie, Emily. Taka gorzka, niebieska, genetycznie modyfikowana truskawka.. - zamyśliłem się - I znowu będę musiał się nią posłużyć. A to już drugi raz. Znowu musi umieścić Zoro i Asami w areszcie, wszystko od początku.. ale z drugiej strony nie ma na to czasu - przewróciłem oczami - Zaskakujące jak szybko sytuacja może się zmieniać na czyjąś niekorzyść - zjadłem truskawkę i powróciłem do placuszka - Będzie trzeba działać spontanicznie.. o - odwróciłem się do innego monitora na którym ukazane były drzwi do mojego biura, a na którym widniał nie kto inny jak Zoro i Asami - Przyszli już.. - spojrzałem na monitor który pokazywał słaba Emily wyjeżdża z pokoju - O matko.. nie potrafisz się regenerować tak szybko jak Zoro..? - oparłem się na dłoni w której miałem łyżeczkę i znowu spojrzałem na drzwi - Jeszcze nie weszli?
Usłyszałem huk i drzwi wyleciały z zawiasów po czym opadły na podłogę. W pyle i kurzu zobaczyłem Generała, który wyglądał jakby czegoś szukał.
- Jesteście.. - zmarszczyłem czoło i powróciłem do jedzenia.
- To jaki jest ten twój genialny plan? - spytał patrząc na mnie - I gdzie jest moja katana?!
- Twoja katana jest tutaj - wskazałem łyżeczką krzesło na którym leżała - Ślepcu.. a co do planu to gratuluję, swoją ucieczką go strasznie upośledziłeś. - przełknąłem - Ale i tak się uda. - spojrzeli na mnie pytająco - Wiecie dlaczego nikt was jeszcze nie ściga..? - zaprzeczyli - Bo mają ważniejsze zajęcia. Ten instytut.. - spojrzałem smutno na pusty talerz - Ma wielu wrogów, bardzo wielu, nie tylko pojedyncze jednostki takie jak wy są przez niego prześladowane i ścigane. Są to też mafie oraz większe społeczności, które uciskane i śledzone w końcu się buntują. Czasem są to byli żołnierze, czasem cywile. Wykorzystuje się ich pracę dla zysków oraz dobra mojego wuja.. - spojrzeli na mnie zdziwieni - Ano tak.. nie ważne. W każdym razie właśnie w tej chwili trwa.. jakby to powiedzieć..? - zastanowiłem się - Małe powstanie.
- To znaczy? - zapytał Zoro nie rozumiejąc co to ma wspólnego z ich ucieczką, więc przełączyłem kamery na widok z okna, gdzie widać było lud rzucający w żołnierzy rozmaitymi rzeczami. Gdzieniegdzie były nawet wybuchy, zaskakujące, skąd oni wzięli granaty? - To ludność cywilna?
- Czy istnieje jeszcze ludność cywilna.. ? - spojrzałem na niego pytająco - Nazwijmy rzecz po imieniu; to niewolnicy wszelakich wyższych mas, wykorzystywani i gnębieni. Ale to właśnie dzięki nim nasza ucieczka dojdzie do skutku. Obecnie prawie cała straż walczy z nimi, zostały tutaj tylko pojedyncze jednostki. Wymkniemy się kasując zapisy z monitoringu z waszej małej ucieczki i wyłączymy pozostałe, a wszelkich ludzi którzy nas zobaczą wyeliminujemy. Uciekniemy całkiem zwyczajnie; helikopterem. Nie ma w nim nadajnika bo jest prywatny i należy do zarządcy, co spowoduje że nas nie wytropią.
- A to nie zauważą startu takiej dużej maszyny..? - zdziwiła się Asami - To że patrzą na lud nie znaczy, że nie popatrzą w niebo!
- No i co z tego? Wiele będzie ich startować, a nawet jeśli ktokolwiek zobaczy, że skręcamy w nie tą stronę to przecież ile będą nas widzieć? Możemy po kilku kilometrach zmienić kierunek, jeśli tym się martwisz.. - westchnąłem - To chyba tyle.
- Ale.. - Zoro zmarszczył brwi i spojrzał na mnie - Zginie wielu cywilów.. - spojrzał smutno na tą scenę - I skąd wiedziałeś o ich powstaniu.
- Wiedziałem, bo to ja ich namówiłem - glon wbił we mnie swój wzrok - Wiedziałem, że będą straty. Ale czy dla ich godności nie jest lepiej zginąć w walce o własną wolność, a nie jak pies na łańcuchu który nigdy się nie buntuje..?
- Ty idioto! - krzyknął w moją stronę - Jeśli tak to powinno się im pomóc, a nie.. posłałeś tych ludzi na pewną śmierć, tylko dlatego aby zabrać się z nami? - chwycił mnie za koszulę i uniósł do góry.
- A jakie to ma znaczenie. To tylko nieznaczące jednostki.. poza tym nawet gdyby się ich uwolniło to nie ma to znaczenia. W środku zawsze byliby niewolnikami, bo ich wola została już raz złamana. Gdy psu który całe swoje życie żył w niewoli zdejmujesz łańcuch, on nie ucieka. On już po prostu nie wie co to wolność, poddał się i jego wola została ugięta. Mimo iż nie czuje obroży na swej szyi, nadal czuje się obserwowany, jakby był pod kontrolą, taki pies nawet jeśli zagryzie swego właściciela i odejdzie bardzo daleka nadal pozostaje niewolnikiem własnej świadomości. Wiem bo ja też jestem takim psem.. - marimo chyba nie docenił mojego wytłumaczenia bo właśnie bardzo mocno oberwałem z jego pięści. Upadłem na podłogę z rozciętą wargą i obolałą szczęką - Co ty wyprawiasz?! Ani odrobiny wdzięczności!
- Nie znoszę takich ludzi jak ty.. - wbił we mnie spojrzenie swoich oczu, Asami też wydawała się być trochę wzburzona - Ludzie to nie psy!
- Nie, ludzie to nie psy.. - obtarłem krew rękawem - Ale tutaj nie ma różnicy czy mówimy o psach, kotach czy ludziach. Wola to wola. Jedynie robactwo nie wie, co to niewola. Ale nie martw się, przecież nie przekonałem i nie posłałem na śmierć wszystkich. Byłem na tyle wspaniałomyślny, że zaplanowałem też ucieczkę dla tych którzy pozostali.. - znowu był zaskoczony - Ale może później ci to opowiem - poderwałem się - Teraz uszanuj ich poświęcenie i chodź! Inaczej, wszystko pójdzie na marne - wyłączyłem całe zasilanie kamer - No! - wybiegłem z sali a za mną Asami. W końcu Zoro też do nas dołączył, ale nadal wyglądało na to, że chce mi dowalić, zabić mnie, poćwiartować i nakarmić moimi zwłokami ropuchy. No cóż.. Wystarczyło jeszcze tylko dotrzeć do helikoptera i będą wolni, a wraz z nimi - ja.
<Asami, Emily, Zoro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz