piątek, 14 lutego 2014

Od Lucjana c.d. Zoro

Szkoda mi było Asami która musiała leżeć z dala od ciepłego i miłego ognia, ale cóż ja mam na to poradzić?
 - Kogo musisz odwiedzić..? - spytałem przenosząc wzrok z dziewczyny na szermierza, Emily też nagle zdawała się być zainteresowana.
- Nie ważne.. - znowu się napił i wziął kolejny kęs wypieku - ..może zobaczycie... może nie. To moja sprawa. Zjedzcie coś i idziemy spać, trzeba być wypoczętym.
- Czy mogę zadać ci pytanie Zoro..? - spytałem nad wyraz uprzejmie, a on kiwnął głową - Dlaczego śpimy na ziemi zamiast na siedzeniach w samochodzie..? Nie sądzisz, że byłoby wygodniej?
- Jakbyś mi butami tapicerkę zabrudził.. - zmrużył oczy i spojrzał na mnie - To bym ci ten rozczochrany łebek ukręcił.. - kiwnąłem na znak, że rozumiem i zwinąłem się jak najbliżej ognia. Zawsze było mi strasznie zimno.
Emily też coś zjadła i rzuciła bułkę też Asami która raczej nie przejmowała się jedzeniem, ale dziwnie zerkała to w las, to w drugą stronę za każdym razem gdy w mroku się coś poruszało. Czyżby nasza lodowica bała się ciemności? W sumie to ją rozumiałem.. mi też zawsze w nocy każdy szmer wydawał się podejrzany i straszny. Zamknąłem oczy z zamiarem zaśnięcia, ale jak zwykle kiepsko mi to wychodziło. Zoro zasnął po minucie od wypicia i zjedzenia, a jego chrapanie słychać było chyba na kilka kilometrów, aż zacząłem się obawiać, że jeśli nas szukają to znajdą nas po tym dźwięku. W końcu nie każdy chrapie jak kilku tonowy niedźwiedź..
- Zoro.. - przysunąłem się bliżej i potrząsnąłem nim - Obudź się! - otworzył oczy i spojrzał na mnie pytająco - Weź ułóż się jakoś inaczej bo teraz to strasznie chrapiesz...
- Ja i chrapanie..? - zdumiał się - Człowieku, coś ci się chyba pomyliło! - rzekł - Ja śpię cicho, jak aniołek! Poza tym wcale nie spałem.. ja przecież czuwam przez całą noc nad tym czy nas znajdą czy nie!
- Jasne, jasne.. - mruknąłem - Wcale nie chrapałeś.. - zignorował mnie i ułożył się trochę inaczej.
Wróciłem na swoje miejsce i znowu zwinąłem się w kulkę. Emily i Asami już najwidoczniej spały, Zoro znowu zaczął chrapać ale o wiele ciszej. Ale ja nie umiałem spać, albo miałem problemy z oddychaniem, albo było mi nie wygodnie, albo strasznie zimno, albo po prostu myślałem nad tym co czyni teraz mój wuj. W końcu była to nieprzewidywalna menda.. i ciekawe dlaczego tak nagle chciał abym był w laboratorium. I skąd od właściwie wytrzasnął Emily.. tak w sumie nie tyle on mnie wychowywał, tylko jego żona, a on cały czas siedział w agencji, a jak już był w domu raz na miesiąc, to strasznie się podlizywał, jakby chciał zdobyć moje zaufanie. Ale ja nigdy go nie lubiłem.
Wstałem od gasnącego ognia i ruszyłem w stronę samotnego drzewa po czym wdrapałem się na rozłożystą gałąź. Byłem drobny i lekki, dlatego byłem pewny, że drzewo nie złamie się tak jak wtedy gdy Asami po raz pierwszy na nas wpadła. Wtedy, w mieście spanie na drzewie może i było dziwne, ale tutaj w otwartym polu wolałem spać wyżej. Nagle chrapanie Zoro ustało i zobaczyłem, że szermierz podnosi się i zmierza gdzieś na północ. Zastanawiałem czy oddala się bo czuje taką potrzebę, czy też zamierza tego "kogoś" odwiedzić bez nas, a może w ogóle nie o to chodziło. W każdym razie miałem mieszane uczucia czy go śledzić. W końcu zamknąłem oczy i odpłynąłem.

<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz