No aż mnie serce ścisnęło, po raz pierwszy w życiu tak się wzruszyłem.. właściwie to może i nawet wzruszyłem się po raz pierwszy w ogóle. Może dlatego tak późno zorientowałem się, że z oka płynie mi pojedyncza łza. No cóż.. wiemy więc, że jego przyjaciółka nie żyje, szkoda. Musiał być młody gdy to się stało, może to dlatego jest taki marudny i niezdatny czasem do życia wśród ludzi bo się w sobie zamyka i mendzi. Spostrzegłem że Asami niemalże ryczy, a Emily gdzieś się tak zakamuflowała, że jej nie widziałem. Ale Zoro przypomniał mi o czymś, może ja też powinienem kogoś odwiedzić..? Ale to musi poczekać, bo do Anglii daleka droga, a trzeba się teraz skupić na chwili obecnej. Czy tak naprawdę mieliśmy jakiś cel..? Jeśli tak to ja go nie widziałem. Tylko Asami za czymś podąża, Zoro podążał z Asami bo chciał dotrzeć tutaj, Emily podąża za Zoro bo chyba jest nim zainteresowana, a ja podążam za całą tą trójką bo sam jestem tylko żałosnym liściem róży w otoczeniu ciernistych kolców, słowem: nie przeżyłbym. Wszyscy jesteśmy od siebie zależni i czy ktoś to zauważył czy nie - znowu nie mieliśmy celu. Asami odejdzie, bo tak powiedziała i będzie ścigać resztę tych lodowych niewiast. To oznacza, że zostaniemy prędzej czy później tylko we trójkę, może i kłótnie Zoro z zauroczoną Emily to i jest jakaś rozrywka, ale marna..
Zoro wyszedł z cmentarza i zaczął się rozglądać na prawo i lewo, jakby nie wiedział gdzie ma iść. Naprawdę, nie pamiętał drogi..? Dziwne.. rozumiem, przejąć się przyjaciółką, skupić wszystkie myśli na niej, ale serio - zapomniał..? Trzeba będzie tego glona doprowadzić, ale nie możemy tak po prostu wyjść za nim z tego miejsca, powiedzieć "przykro nam, Zoro - idziemy", bo by się zirytował. Miałem też szczerą nadzieję, że żadna z tych ryczących dziewczyn nie rzuci się za nim i nie zacznie go przytulać drąc się "tak mi przykro". Na szczęście nie były kretynkami, co mnie naprawdę cieszyło. Ruszyłem zza nagrobka i skierowałem się do drugiej bramy, a Asami i Emily smutno podążyły za mną. Zatoczyliśmy łuk wokół kilku ulic i nadeszliśmy w stronę Zoro, ale od innej strony, tak jakbyśmy nie byli w ogóle na tym cmentarzu. Zdziwił się gdy nas zobaczył.
- O, Zoro.. - powiedziałem bo chyba tylko ja byłem w stanie wypowiedzieć jakiekolwiek słowa, dziewczyny powstrzymywały strumienie łez - ..ty tutaj? Wracasz już w imprezy? My tak właśnie spacerowaliśmy... no wiesz, żeby się przewietrzyć przed twoim przyjściem.. - spojrzałem na moje towarzyszki, oby się teraz nie rozpłakały.
- Rozumiem.. - powiedział generał, ale chyba trochę podejrzliwie, albo mi się tak wydawało - No to chodźmy.. co się wam stało..? - spytał patrząc na Asami.
<Asami, Zoro, Emily?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz