Nie podobało mi się towarzystwo ich wszystkich, ale nie chciałem zostać sam bo wiedziałem, że nie poradzę sobie z tym paskudnym żywotem. Nie byłem ani zabójczą, niebieską truskawką, ani wielkim facetem z kataną, ani lodowatą Asami, słowem - życie w pojedynkę zmiażdżyło by mnie, starło na proszek i przerobiło na kisiel albo na dżem. To oznaczało, że będzie się trzeba z nimi zaprzyjaźnić, a przynajmniej sprawiać pozory miłego i uprzejmego, tak aby mnie nie wykopali. Zacząłem więc pasjonującą wypowiedź o tym, że popcorn jest mimo wszystko jednym ze zdrowszych pokarmów, zawierają wapno i.. Nagle Asami wyskoczyła z auta, powiedziała coś do Zoro i pobiegła w siną dal. Byłem zszokowany, że nie słuchała mojego pasjonującego wywodu. Nie to że poczułem się urażony i chciałem strzelić focha, ale no tak jakos uraziło to moje ego..
- Idziemy za nią..? - spytałem w końcu - Coś czuję że wywęszyła jakiegoś bałwana..
- Co wywęszyła..? - Zoro spojrzał na mnie zdziwiony jakbym gadał nie wiadomo jakie głupoty.
- No... Yuki-onne.. - mruknąłem znowu urażony tym, że nie zrozumiał mojego porównania - Słowem: będzie nawalanka!
- To nie nasza sprawa.. - mruknęła Emily jakby znudzona tym co ją otaczało, a jednocześnie z bólem na twarzy bo noga nadal musiała ją boleć - Ale chętnie popatrzyłabym na nawalające się dwie Lady Ice! - ziewnęła - Poza tym chyba nie mamy nic lepszego do roboty.
- No właśnie.. - uśmiechnąłem się prosząco - Plissss...
- Co ci tak strasznie zależy, co? - glon spojrzał na mnie - Zakochałeś się w tej lodowej lasce czy co?
- Nie! - po raz trzeci w ciągu dziesięciu minut poczułem się urażony - I nie zrozumcie mnie źle.. ale.. jesteście strasznie nudni.. - fuknąłem w końcu - Takie dwie ofiary losu rozmawiające tylko o swojej przeszłości i o matko.. Emily była tak strasznie wykorzystana, Zoro jest taki zły.. ojej! Rzygać mi się chce już tą telenowelą, chcę zobaczyć coś co naprawdę.. - doczekałem się chwili akcji gdy poczułem się jakbym latał w kosmosie, zobaczyłem i policzyłem wszystkie gwiazdy na Drodze Mlecznej, a potem wylądowałem w krzakach trzymając się za brzuch w który uderzyła mnie była agentka. - Bolało! - krzyknąłem z wyrzutem w ich stronę a Zoro zatrzymał samochód mimo iż wyczytałem z jego twarzy iż ma ogromną ochotę zostawić mnie tutaj - Może dostanę krwotoku wewnętrznego, co..? - zwinąłem się w zieleni - I umrę tu taki sam.. bez truskawek..
- Jestem za tym pomysłem! - Emily podniosła dłon - Zostawmy go tutaj i niech zdycha, męczy mnie ten gość..
- O nie! - poderwałem się i wskoczyłem z powrotem na swoje miejsce - Nie pozbędziecie się mnie tak łatwo!
- Czułem, że tak będzie.. - westchnął Zoro - Trzeba go było zostawić i nie przejmować się niczym. Zgniłby w laboratorium tego typa..
- Czyli jedziemy do Asami czy nie..? - uniosłem brew.
<Zoro, Emily, Asami..?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz