-Asami...- powiedział Lucjan.
-No dobra!- krzyknęłam i jako pierwsza ruszyłam w stronę Zoro. Nagle dostałam zastrzyk energii.
-Ale musicie być cicho! I nie macie zostać zdemaskowani...- powiedziałam do nich. Po chwili byliśmy pod cmentarzem...Czy ona nie żyje a może jest grabarzem?
Lucjan schował się za nagrobkiem, ja zrobiłam to samo, Emily też nie chciała się zdemaskować i gdzieś też się schowała. Zoro nagle zatrzymał się przy nagrobku i położył kwiaty.
Aż zachciało mi się płakać, po policzku popłynęły mi łzy. Boże jak ja dawno nie płakałam.
<Zoro, Lucjan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz