Zostałam zamknięta w celi, jakoś nie lubiłam małych pomieszczeń. Żołnierze ubrali się ciepło, nawet się nie dziwię chłód bił ode mnie. Usiadłam na podłodze i starałam się nie zwracać na innych uwagi.
-Dlaczego nie zostałaś w swej wiosce?- jeden z najmłodszych zapytał. Spojrzałam na niego, z lekkim utęsknieniem.
-Nie chce ich zabić...- westchnęłam ciężko, on przybliżył się krat by mnie lepiej słyszeć.
-Jak to zabić?- zapytał oburzony.
-Jestem otoczona przez chłód, gdy zostaję gdzieś za długo nadciąga straszliwa zima która może nawet trwać wieki. Odeszła a wtedy zapanowała wiosna i nikt nie cierpiał z powodu głodu. Dlatego podróżuję.- niemrawo się uśmiechnęłam. On jedynie spojrzał na mnie zaciekawiony, był inny niż reszta albo grał bardzo dobrze.
-Jesteś Yuki-onna czyli kobieta zimy czy jakoś tak. Jest ich bardzo mało...- ja lekko się zaśmiałam.
'-Ja zabiłam już trzy Yuki-onne, wiesz dlaczego? Byśmy posiadały większą moc i potrafiły więcej. Nie lubimy siebie nawzajem zawsze gdy dochodzi do spotkań, kończą się tym że jedna z nas umiera.- spojrzał na mnie oburzony. Dawno z nikim nie rozmawiałam, samotność czasami mi doskwiera.
-Każda z nas ma wybór pozwolić by chłód opanował nasze serca lub zatrzymać ludzkie cechy, uczucia i emocje. Jestem zimna i nic nie czuję, dlatego nawet nie zawaham się ciebie zabić.- oparłam się o ścianę. On wrócił do towarzyszy, skuliłam się i tylko czekałam by się stąd wydostać. Po kilku godzinach czekania na jakikolwiek znak zasnęłam. Byłam padnięta, miałam ochotę pospać sobie cały dzień albo nawet dwa. Poczułam że ktoś mnie szturcha, powoli otwarłam oczy. Chyba miałam jakieś halucynacje lub to był sen.
-Kaname, przecież ty nie żyjesz...- widziałam swojego najlepszego przyjaciela, w którym się podkochiwałam, jednak to był szmat czasu. Umarł z powodu ciężkiej choroby.
-Strasznie tęskniłam, kiedyś cię kochałam, jednak odrzuciłam je i przyjęłam chłód do serca.- pocałowałam go delikatnie.
-Nie martw się, dam sobie radę.- wyszeptałam i zamknęłam oczy.
-Asami!- nagle usłyszałam jak ktoś na mnie krzyczy. Uświadomiłam sobie że to raczej nie był sen...
<Zoro, Lucjan, Emily?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz