- Nie wiem czy życzy sobie naszego towarzystwa.- mruknąłem, ale skręciłem w stronę gdzie dziewczyna pobiegła.
W pewnym sensie Lucjan miał rację, mnie też nudziły te melodramaty, a także pieprzenie tego cukrzyka o łakociach. Aż się rzygać chciało od słuchania. Dobrze, że to Emily mu jebła bo gdybym ja to zrobił to pewnie by dostał tego krwotoku.
- Marimo! nie w tą stronę!- krzyknął chłopak.
- Jak nie w tą kurwa?!- zatrzymałem samochód.- Pobiegła w prawo!
- W to drugie prawo! Tam jest śnieg!
- Ja pierdole, zaraz będziecie szli na piechotę.- warknąłem i zawróciłem.
Tym razem pojechałem dobrze i zaraz zobaczyliśmy Asami, mokrą i zmarzniętą (przynajmniej na taką wyglądała), a obok niej stała jakaś laska.
Białowłosa dziewczyna spojrzała na nas zszokowana i wtedy przeciwniczka wykorzystała moment jej nieuwagi i stworzyła wilki sopel lodu który przebił Asami ramię.
- Kurwa...- szepnąłem.- Emily daj mi swoją i moją katanę i zajmijcie się Asami.
- A to niby dlaczego ja mam się nią zająć i nie walczyć.
- Z twoją nogą.- warknąłem.- Albo mnie słuchasz, albo wypad.
Patrzyła się na mnie chwilę i podała mi dwie katany.
Wyłączyłem silnik i wyskoczyłem z samochodu nie otwierając drzwi. Muszę jakoś dostać się do Asami i zdobyć jej katanę, wtedy z trzema będzie mi lepiej walczyć.
- Hej dziunia, może ze mną się zmierz, co?- uśmiechnąłem się spoglądając ukradkiem na Asami.
Miała przebite ramie i leciała z niej krew, ale oddychała w miarę równo i była przytomna, powinna z tego wyjść.
- Oo obrońca się znalazł?- zaśmiała się ta wiedźma.
- Może i obrońca.- prychnąłem.- Walczysz czy wymiękasz? Asami? Pożyczysz mi katanę?
Dziewczyna lekko przytaknęła i popchnęła katanę tak, że ta znalazła się przy moich nogach. Dobrze, że był lód, bo tak to lepiej się ślizgała.
Swoją katanę włożyłem sobie do ust, katanę Emily do lewej ręki, a Asami do prawej. Mam nadzieję, że ich miecze się nie połamią, bo wolę nie mieć stali na sumieniu.
[ktoś?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz