- Ty sobie chyba żarty robisz..- mruknąłem.- Pomożemy ci zabić te baby. Ale w sumie jak chcesz, jeśli ma ci z tym być lepiej... Tylko masz się nad tym poważnie zastanowić!- pogroziłem jej.
- Tak jest generale.- uśmiechnęła się lekko.
- To gdzie jedziemy?
- Mam taki plan.- zacząłem.- Dziewczyny pójdą uzupełnić zapasy żarcia i innych potrzebnych rzeczy, a ten gnojek pomoże mi wybrać jakieś katany.
- A mam jakiś inny wybór?- Lucjan spojrzał na mnie.
- Nie.- warknąłem.
- No to idziemy, poprawię Asami humor, spotkajmy się za trzy godziny tutaj.- Emily złapała białowłosą pod ramię i zaczęła ciągnąć prawdopodobnie w stronę jakiś sklepów. Ja spojrzałem na Lucjana, zrobił jakąś grymaśną minę i ruszył przed siebie.
- Chodź bo się zgubisz glonie.
- Nie nazywaj mnie glonem szczylu.
- Jakie ty chcesz te katany, co?- spojrzał na mnie wymownie.
- Jakieś mocne, tak by się nie połamały przy pierwszej lepszej okazji. I potrzebuję dwóch.
[Lucjan? Asami? Emily?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz