Po tym wszystkim, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Mój cel, zniknął z powierzchni ziemi...Nie mam nic, nie posiadam nikogo. Tylko tą zgraję wariatów, jednak dzięki nim nie popełniłam strasznego błędu.
-Ja was chyba opuszczę...- powiedziałam. Od razu Zoro i Lucjan na mnie spojrzeli zaszokowani.
-Co?!?- powiedzieli chórem, nich reakcja trochę mnie rozśmieszyła.
-Nie mam teraz po co tam jechać, głównie chciałam spotkać rodzinę...- zacięłam się.
-Ale miałaś pozbyć się tych lodowych wiedźm!.- powiedział Lucjan.
-Dam radę, pewnie żyją na północy, wiecie nie chce się do was przyczepiać i się nie potrzebnie przywiązywać kiedy i tak w Japonii się rozdzielimy. Każdy zapomni i będzie żył tak jak przedtem.- mruknęłam.
<Zoro, Lucjan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz