niedziela, 2 lutego 2014

Od Asami c.d Emily

Już nic nie rozumiałam, chciałam tylko się stąd wydostać. Pewnie Asui, już wrócił z ważnymi informacjami.
-Nie ważne, chodźmy stąd.- pogoniłam ich, jednak widząc zły stan dziewczyny oczywiście to ja złamałam jej nogę. Podeszłam do niej i pomogłam dojść do helikoptera, widać że ktoś ją mocno uderzył w policzek bo był cały czerwony. W środku Lucjan usiadł za sterem i od razu włączył to latające ustrojstwo. Nareszcie unieśliśmy się w powietrze. Spojrzałam na dziewczynę i dotknęłam jej policzka.
-Co ty robisz?- spojrzała na mnie oburzona.
-Ochładzam, by nie bolało...- powiedziałam. Po chwili czerwony ślad zniknął, ja spojrzałam w okno, byliśmy już dość daleko. Wszyscy siedzieli cicho, potem Lucjan wylądował na skraju lasu. Wysiedliśmy z maszyny a ja od razu głośno gwizdnęłam, na moim ramieniu wylądował zgrabnie kruk.
-To od teraz, nasze drogi się rozchodzą...- spojrzałam na całą gromadkę.
-Niby to dlaczego?- zapytał podirytowany Zoro, tym że Lucjan się w niego zaczepiał.
-Nie sądzę byście wytrzymali w moim towarzystwie.- spojrzałam na swoje dłonie, które od zawsze niszczyły. Te dłonie mogą ich zabić lub zesłać na nich wieczny chłód.
-To co chcesz zrobić?- zapytała dziewczyna.
-Ja zabije wszystkie Yuki-onne...- powiedziałam.

<Zoro, Lucjan, Emily?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz