Spojrzałem na niego trochę zdziwiony, nie sądziłem, że Lucjana obchodzi coś prócz cukru i truskawek. Że w ogóle JA go obchodzę. Bo przecież gdybym był mu obojętny to by się nie pytał mnie o takie rzeczy.
- Znam pewnego gościa który miał warsztat. Tylko, że on nie żyje, a wszystko zostało pochowane w jego domu.
- Może będą w piwnicy, czy w jakimś schowku.- wzruszyła ramionami.- Odpowiesz mi na to drugie pytanie.
- A chcesz znać moją przeszłość?- prychnąłem.- To do ciebie nie podobne Lucjan.
- Wiem, to przez te siniaki i długotrwałe nie spożywanie cukru w różnej postaci.- zamyślił się na chwilę, po czym trochę przyspieszyliśmy.
Czasem zapominam, że wszędzie szwendają się żołnierze i na każdym kroku trzeba uważać.
- Urodziłem się tutaj.- mruknąłem.- Mój dom został dawno zburzony, jako mały dzieciak uczyłem się władania katanami w dojo, a potem jak wybuchła wojna wyruszyłem w podróż.- wzruszyłem ramionami.- To tyle.
- A ta twoja przyjaciółka?
- To była Kuina, trenowałem z nią w dojo, była moim największym rywalem.- zaśmiałem się.
W pewnym momencie zauważyłem japoński domek, ładny, lecz stary i opuszczony. To w nim mieszkał ten wytwórca katan. Wyważyłem drzwi i wleźliśmy do środka, było tam pełno kurzu i panował półmrok.
- Szukaj mieczy, jeśli chcesz sprawdzić czy się nie złamią to walnij nimi o coś twardego, albo spróbuj coś przeciąć.
Chłopak przytaknął i zaczęliśmy przeszukiwać dom. Te miecze mogły być wszędzie.
- A ty?- mruknąłem.- Opowiesz coś o sobie?
[Lucjan? Dziewczyny? Co porabiacie?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz