Byliśmy wolni, chociaż odczuwałem wrażenie, że polecieliśmy niezbyt daleko. Należałoby też zniszczyć helikopter, tak by nie znaleźli go przeczesując okolice w poszukiwaniu zbiegów. Inaczej, cały mój plan byłby bez sensu.. patrzyłem na maszynę, nie zwracając uwagi na wymianę zdań moich nowych towarzyszy.
-Nie sądzę byście wytrzymali w moim towarzystwie. - stwierdziła Asami i spojrzała na swe dłonie.
Odwróciłem się zdziwiony w jej stronę, myślałem, że to tylko ze mną nikt nie umie wytrzymać.
-To co chcesz zrobić?- zapytała Emily nagle dziwnie zaciekawiona, nadal nie wierzyłem, że zgodzili się ją wziąć ze sobą.
-Ja zabije wszystkie Yuki-onne...- powiedziała Ledy Ice triumfalnie z poczuciem obowiązku w głosie - Myślę, że jeśli jest ich jeszcze kilka, ich obecność może zagrażać ludzkiemu życiu.. - przekrzywiłem głowę, kim są Yuki-onne? Wnioskowałem, że są podobne do Asami i że mogą być niebezpieczne, ciekawie się zapowiada.. w sumie nie miałem nic do roboty, a taka przygoda zapewne nie będzie nudna.
- W takim razie - zwróciłem się do Yuki-onne - Czy mógłbym ci potowarzyszyć i pomóc w tym jakże szczytnym celu? - spojrzała na mnie zdziwiona - Zoro pewnie gdzieś się zaraz wyniesie, a nie lubię być sam bo nie mam komu marudzić. Jeśli te osoby o których mówisz, kimkolwiek są, są niebezpieczne to myślę, że mógłbym ci się przydać..
- Odpada. - przerwała mi twardo - Nie ma mowy.
- Eee.. - mruknąłem - A mogło być tak ciekawie.. No to Zoro! - zwróciłem się do szermierza - Może byś mnie przygarnął? Nie masz jakiegoś szczytnego celu w którym mógłbym ci pomóc?
- A od kiedy takiego gnojka interesują szczytne cele, co? - chyba nadal się dąsał za to powstanie - I nie, wkurzasz mnie.
- Nikt mnie nie chce.. - spochmurniałem, nie wrócę przecież do cukierni, ani do agencji... wuj osobiście by mnie zamordował za coś takiego. Znowu zostałem na lodzie, mogąc liczyć tylko na litość kogoś z trójki - W takim razie Zoro, co chcesz robić beze mnie? - spytałem patrząc na niego wyczekująco.
<Zoro, Asami, Emily?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz