Ta kobieta, ona była jedną z najsilniejszych tropiłam ją przez 4 miesiące, miasta i wioski które odwiedziła wyglądają teraz jak zimowa pustynia z po rozsypanymi trupami. Ona musi umrzeć, niech smaży się w piekle. Widziałam jak Zoro próbuje ją zaatakować jednak ona postawiła przed nim lodowy mur i biedak mocno się uderzył.
-To twoi przyjaciele?- zaśmiała się a jej oczy zaświeciły się na błękitno. Jednak nagle mur z lodu pękł, a Zoro ją zaatakował. Odskoczyła elegancko klika metrów dalej. Udało mu się, ją zranić po jej ramieniu pociekła krew jednak nie była ona czerwona tylko błękitna. Oznaczało to że chłód nią zawładnął i się mu poddała. Zoro spojrzał zaszokowany raz na nią a raz na mnie. Ona w napadzie szału, stworzyła milion sopli i wycelowała w niego. Nie miał szans, szybko przeczołgałam się pod jego noki i stworzyłam tarczę, gdy wreszcie skończył się jaj zasób, chłopak wyskoczył i zadał jej cis w brzuch, upadła i skręcała się z bólu.
-Zginę, a ty razem ze mną!- uderzyła w pokrywę lodową, wtedy wpadłam znów pod wodę. Widziałam jedynie jak Zoro ją zabija. Tak, nareszcie zdechła. Próbowałam się uwolnić jednak straciłam za dużo krwi i powoli traciłam oddech. Przed oczami miałam mroczki...Już nie mogłam, musiałam wziąć oddech. Poczułam jak zimna woda wlewa mi się do płuc.
<Zoro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz