sobota, 15 lutego 2014

Od Asami c.d Zoro

Nie mogłam spać, ta ciemność mnie przerażała ale do ognia nie podejdę. Zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć, jednak na próżno. Nagle usłyszałam że ktoś wstaje, od razu spojrzałam co się dzieje. Mój kruk podleciał do mnie i pokazał mi że Zoro gdzieś odchodzi. Czyżby chciał nas zostawić na pastwę losu? Od razu wstałam oburzona, jednak poczułam jak rwie mnie ranna ręka. Nadal strasznie mnie bolała, ale przy najmniej zatamowałam krwawienie. Od razu poszłam śladem mężczyzny, kierował się w stronę pojazdu. Co z niego za szumowina! By nas tak zostawiać, nawet nie dotarliśmy do celu...
Czułam jak wzrasta we mnie oburzenie. Machnęłam ręką i stworzyłam lud pod jego stopami, od razu się wywalił. Podeszłam do niego, aż świeciły mi się oczy ze złości.
-Więc taki był twój plan!- warknęłam.
-Chciałeś nas zostawić tutaj, na tym pustkowiu. Tak się nie robi nie masz za grosz w sobie honoru, i ciebie niby nazywają generałem?- aż tupnęłam nogą z oburzenia, i przez to na 5 metrów powstała tafla lodu. Temperatura od razu spadła a z nieba zaczął padać śnieg.
-Wytłumacz mi się!- spojrzałam na niego, to jakaś kpina...

<Zoro?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz