Naprawdę gratuluję jej pomysłowości, zamknęła się ze mną tutaj sam na sam. Siedziała na wózku inwalidzkim, a ja byłem w pełni sprawny. No nie w pełni, ale ból mi kompletnie nie przeszkadzał.
- Sporo rzeczy.- mruknąłem.- Na pewno nie jestem takim szczylem jak kiedyś.
- Ah, pamiętam tego młodziaka, z głupimi marzeniami i jedną kataną.
- Ty za to nic się nie zmieniłaś Milan.- warknąłem. Wkurzało mnie to babsko.
- Nadal mi nie odpowiedziałeś na pytanie.
- Wojsko, treningi, spanie i podróż.- zacząłem wyliczać.- Nie będę przedstawiał ci całego scenariusza, bo nie mam najmniejszej ochoty.
Rozejrzałem się po pokoju, był... Taki w jej stylu. Nie chciało mi się tutaj siedzieć, wolałem wyruszyć w drogę. Sam lub z Asami i Lucjanem, wisi mi to.
- Nadal masz brak orientacji w terenie?
- Nigdy nie miałem.- skłamałem, a na moje policzki wypłynął rumieniec.- Po prostu chodziłem tam gdzie chciałem. Skończ już to! Oddaj mi katanę i może nie rozpierdolę całej tej agencji!
Podszedłem do niej i złapałem za koszulkę lekko unosząc w górę. Ta baba psuła mi dzień i humor. Chcę stąd wyjść, napić się sake i zasnąć pod drzewem, nie przejmując się tą jebaną wojną!
- I co? Zabijesz mnie?- uśmiechnęła się.
- Kusząca propozycja, ale masz mi zwrócić katanę.- syknąłem i spojrzałem na nią wściekle.
[Emily? Lucjan? Asami?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz