- Tak szczerze..? - spytałem patrząc mu w otwarte oko - To sprawdzałem czy jeszcze funkcjonujesz.. jeśli nie, można by cię było okraść, ale jak widzę: nie uda mi się to, poza tym nie masz chyba nic przy sobie.. - puścił mnie.
- Kim jesteś..? - spytał patrząc na mnie wyjątkowo nie życzliwie.
- Jestem Lucjan, ale możesz mi mówić Lucjan - spojrzał na mnie zdziwiony - Lub Serek - wzruszyłem ramionami - Masz może truskawkę, albo jakieś cukierki..?
- Co proszę..? - osłupiał - Jakie znowu cukierki.
- Patrząc na twoją reakcję - potarłem delikatnie podbródek a potem uśmiechnąłem się - ..wnioskuję iż nie masz truskawek.
- Nie, nie mam.
- No to nic tu po mnie - odwróciłem się i skierowałem w jakąś stronę - Ale tak właściwie dlaczego włóczysz się tak po tym mieście? Co prawda na razie nie ma tu nic niebezpiecznego, ale nigdy nic nie wiadomo. - spojrzałem na niego przez ramię i spostrzegłem, że schował swoją katanę - I kim ty jesteś, jeśli mógłbym się o to zapytać?
- Jestem Zoro - powiedział, a ja uniosłem brew bo takiego imienia to w życiu nie słyszałem - I podróżuję sobie po świecie.
- No to pewnie kawał globu zwiedziłeś.. - mruknąłem i zamyśliłem się - Ja już od tygodnia jestem tutaj i stacjonuje w opuszczonej cukierni - nie zdziwiło go już to, chyba zrozumiał że mam pociąg do wyrobów cukierniczych - A ty..? Dlaczego tu jesteś?
(Zoro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz