Spoglądałam na tą całą sytuację z oburzeniem, gdy Zoro leżał na ziemi rany, dziewczyna po prostu spytała się kim jesteśmy.
-Czy nic ci nie jest?- zignorowałam dziewczynę i uklęknęłam przed Generałem. Obejrzałam rany, gdy dotknęłam ręką jego uda krew natychmiast zamarzła by powstrzymać krwotok.
-Kurwa! Zimno...- warknął, no oczywiście że zimno, w ręce stworzyłam cienki sopel lodu i sprawnie wyciągnęłam kule. Próbował się wyrywać, jednak stworzyłam wokół jego kostek u nóg i u rąk mocnej kajdanki. Potem go opatrzyłam i było gotowe.
-Nie powinnaś się tak zachowywać...- spojrzałam na dziewczynę chłodno a mimowolnie temperatura w budynku spadła.
-Nie obwiniaj innych za swoje błędy, gdybyś nie była tak łatwowierna...I nie puszczała się z innymi to na pewno byśmy się nie spotkali w takiej niekomfortowej sytuacji. Tylko słabi się mszczą i obwiniają innych za swe błędy.- wstałam i uwolniłam Zoro z uścisku lodu.
-Wybacz mi Generale mogłam wcześniej zareagować, wczoraj zostałam przypisana pod twe dowództwo.- ukłoniłam się.
-Naprawdę?- spojrzał na mnie oszołomiony.
-Tak, byłam wojowniczką pod rozkazami Dowódcy Ichigo-same...wczoraj dostałam powiadomienie że zostałam przeniesiona do Generała Zoro.- wytłumaczyłam. Rozejrzałam się po zdemolowanym budynku.
-Radzę się z stąd oddalić, bo ta niewiasta o lekkich obyczajach może komuś coś zrobić.- szepnęłam do niego.
<Zoro, Lucjan, Emily?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz