Spojrzałam na pole walki, martwe ciała leżały na ziemi poprzekłuwane
soplami. Nagle wiatr stał się silniejszy, gdy dmuchnęłam, z moich ust
wydobył się dymek pary. Gdy zrobiłam krok naprzód ziemię pokryła gruba
warstwa lodu. Spuściłam wzrok i odeszłam od miejsca walki. Dlaczego oni
mnie atakują wiedząc że zginą. Denerwujące!
-Asui. do mnie.- na moim ramieniu wylądował czarny kruk a jego oczy
zabłysły. Dzięki niemu wiedziałam, że niedaleko jest mała osada gdzie
mogę coś zjeść. Powoli ruszyłam w tamtym kierunku, słońce powoli
zachodziło za horyzont. Gdy właśnie, doszłam do osady nastała noc.
Ludzie chowali się po domach i różnych zakamarkach. Weszłam do jakiegoś
baru i poprosiłam o naleśnikach na zimno, nie lubiłam za bardzo ciepłych
rzeczy. Inni mi posyłali złowrogie spojrzenia, Asui rozejrzał się i
zaskrzeczał. Ja zjadłam posiłek i zapłaciłam. Szybko wyszłam na
zewnątrz, nie miałam zamiaru tu zostać na dłużej. Jednak bałam się
ciemności. Asui leciał nade mną i obserwował czy coś mnie nie śledzi.
Skończyło się to że postanowiłam spać na drzewie.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz