- Bo nie chce mi się siedzieć w jednym miejscu.- mruknąłem i
podniosłem się. Nie można spokojnie wypocząć w tym mieście.
- Taaak to całkiem normalne w tych czasach.- uśmiechnął
się.- Fajne włosy, czym farbowałeś?
- Nie farbowałem.- podrapałem się po głowie.- Mam takie od
urodzenia.
Patrzył na mnie jak na jakiegoś kosmitę po czym
wybuchł śmiechem. Uh, jaki ten gościu wkurwiający!
- Z czego niby się śmiejesz palancie?!- syknąłem.
- Bo dziwny jesteś.- powoli przestawał chichotać.- I chyba
głodny bo twój brzuch gra orkiestrę.
Złapałem się za swój brzuch, przeklęty zdrajca! Może i byłem głodny, ale jakoś zbytnio mi to nie przeszkadzało, bardziej cierpiałem z powodu pragnienia.
- Nie obchodzi mnie to.
- Głód powinien obchodzić ludzi, przez to stają się słabsi i potem umierają.
- Wkurzasz mnie.
Wtedy usłyszałem trzaski i kruk zaczął przeraźliwie krakać. Skuliłem trochę głowę, bo wiedziałem, że dźwięk był centralnie nade mną. A ku mojemu zdziwieniu w moje ramiona wpadła dziewczyna. Miała białe włosy i katanę. Była blada i przy niej wyglądałem jak murzyn. Gdybym jej nie złapał, a raczej gdyby mi sama nie wpadła w ręce to sądzę, że miałaby nieźle obity zadek. Najpierw spojrzałem zdziwiony na Lucjana, ale on chyba też nie wiedział o co chodzi. Potem spojrzałem na dziewczynę, która nie odrywała ode mnie wzroku.- Co to ma być przepraszam bardzo?- mruknąłem.
[Asami? Lucjan?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz