Działanie Emily było bezsensowne, nie potrafiłem zrozumieć dlaczego zamknęła się w jednym pokoju z niebezpiecznym gościem, w dodatku była na wózku i nie potrafiła się należycie przed nim obronić. Jakby polegała na przekonaniu, że zielony jej nic nie zrobi, ale nawet ja dostrzegłem, że mężczyzna ma już jej naprawdę dość. Była pewna siebie, naiwnie pewna, przeceniała własne możliwości i wielkość cierpliwości innych. Gdy zniknęła w swoim pokoju uciekając od licznych kamer i podsłuchów odwróciłem się od monitora na którym obserwowałem ich wędrówkę i wstałem z krzesła. Nie zamierzałem tu zostawać ani minuty więcej; mój wuj był podejrzanym i interesownym człowiekiem, bez serca, litości czy skrupułów, nie wierzyłem że załatwił mi posadę w laboratorium tak po prostu z dobroci serca, musiał mieć jakiś ukryty cel, jakiś plan o którym nie wiedziałem i którego miałem być częścią. Ale po moim trupie..
Nie wiedziałem po co chcieli przesłuchiwać Asami, lecz gdy usłyszałem o tym, że rozmowa z nią jest nieunikniona, postanowiłem obrócić to na swoją korzyść.
Usadowiłem się w fotelu za dębowym biurkiem, nałożyłem na nos okulary i spojrzałem na drzwi które powoli się uchyliły, a do środka wtarabanili się żołnierze z szarpiącą się Ledy Ice. Nie wyglądała na taką co chce uciec, raczej wolała ich irytować i przeszkadzać w wypełnianiu obowiązków. Doskonale wiedziałem, że nie opuści tego budynku bez generała, a on nadal rozmawiał z Emily. W końcu siłą posadzono ją na krześle i przywiązano do niego grubym sznurem. Mogła je co prawda zamrozić i zwiać, ale kontynuując wątek że nie mogła uciec bez Zoro, te liny uniemożliwiły jej szarpanie się. W końcu spojrzała na mnie zrezygnowana.
- O ty zdrajco.. - wysyczała wściekła z tego powodu - To pewnie ty nasłałeś na nas tą jędzę!
- Nie znam jej - powiedziałem zgodnie z prawdą - I nie jestem do końca zdrajcą.. - spojrzałem na strażników wyczekująco - Możecie opuścić pomieszczenie - warknąłem - Poradzę sobie - spojrzeli na mnie zdziwieni, ale w końcu wyszli. - No więc.. - wstałem i odgiąłem kamerę przez którą nas obserwowano - Musisz wiedzieć że - odłączyłem podsłuch i sprawdziłem jeszcze kilka miejsc w których mój wuj miał tendencje do chowania pluskiew - Postanowiłem pomóc tobie oraz twojemu generałowi - uśmiechnąłem się - No, w zamian za to że zabierzecie mnie ze sobą.
- A po co nam twoja pomoc? - oburzyła się - Do niczego nam potrzebny nie jesteś!
- Jeśli uciekniecie tak po prostu.. - mruknąłem patrząc jej w oczy bardzo poważnie - Będą was ścigać żołnierze o różnych mocach, jak twoja czy Zoro. Ale jeśli uciekniecie ze mną, agenci będą mogli sobie was szukać i są marne szanse na to, że was znajdą.
- A to niby dlaczego? - spytała unosząc brew - Dlaczego ucieczka z tobą niby miałaby nam coś dać?
- Jeśli wyłamiecie się z więzienia w sposób tradycyjny; rozwalając ściany i zabijając dużą ilość żołnierzy to możemy powiedzieć, że prawdopodobieństwo zauważenia waszego przewinienia to 100%, tak? - kiwnęła głową niepewna jakby nie wiedząc do czego dążę - Będą doskonale wiedzieć jak wyszliście, gdzie się skierowaliście oraz gdzie jesteście i choćbyście bronili się i nie wiem ile uciekali to prędzej czy później i tak was złapią. - poprawiłem okulary - Natomiast jeśli uciekniecie ze mną, ja obmyślę plan za pomocą którego wasza ucieczka zostanie zauważona po pewnym czasie, nie będzie wiadomo jak do niej doszło, kto i dlaczego wam pomógł ani gdzie się skierowaliście. Szansę natychmiastowego odnalezienia w takiej sytuacji szasuję na poniżej 10%.. - uśmiechnąłem się - Więc to chyba lepsza prognoza od tego 100%, tak? - chyba nadążała - To oznacza że na dłuższą skalę opłaca wam się moja pomoc, a w dodatku ja chcę tylko pójść z wami. To jakbyście dostali coś za gratis. Opłaca wam się.. - spojrzałem na nią - To jak?
- Na dobra.. - westchnęła - Ale z generałem, tak? - kiwnąłem głową - Dobrze, nie brzmi to źle.. ważny jest efekt. Ale tak właściwie to dlaczego masz okulary? - spytała zdziwiona.
- To zerówki.. - przyznałem - Ale wyglądam w nich tak seksownie.. - przyjrzałem się swojemu odbiciu w szklanej powierzchni szuflady.
- No chyba ci coś bardzo ciężkiego na łeb upadło.. ? - powiedziała i dostała lekkiego wytrzeszczu.
- Hm.. - mruknąłem lekko urażony, ale nie spodziewałem się innej reakcji, poza tym podobał mi się fakt, że okulary mi spadały i miałem czym się zająć w trakcie rozmowy, ciągła przyswajalność dużej ilości cukru, sprawiała że byłem ciut ciut nadpobudliwy - Czyli mamy umowę..?
Do pomieszczenia wparowali żołnierze.
- Dlaczego podsłuch i kamery nie działają? - spytali.
- Nie działają..? - udałem zaskoczenie - Może się coś odłączyło.. - zrobiłem niewinną minę - Wiecie.. już skończyliśmy w sumie - wstałem - Myślę, że ona nic tak po dobroci nie powie.. - odszedłem od biurka i ruszyłem w stronę drzwi - Ale na razie zamknijcie ją w areszcie.. potem się zobaczy. - uśmiechnąłem się i zniknąłem im z oczu.
<Asami, Emily, Zoro? Co u was?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz