niedziela, 26 stycznia 2014

Od Zoro c.d Lucjana

Spojrzałem na tego szczyla a potem w górę, na helikopter, który się tu zbliżał.
- Dobra.- mruknąłem.- Prowadź do tej swojej cukierni.
Lucjan uśmiechnął się i ruszył w stronę miasta.
Szliśmy dosyć szybko, a za nami cały czas było słychać odgłos lecącego śmigłowca. W dłoni ciągle miałem pistolet, więc jeśli nie strzelę w jakiegoś obcego, to zabiję tamtego gnoja który dostaje orgazmu na widok truskawki. Asami szła obok mnie i rozglądała się niepewnie na wszystkie strony, było już ciemnawo, więc nie widziałem dokładnie jej oczu.
- Boisz się czegoś?- szepnąłem do niej.
- Nie, żartujesz sobie?- oburzyła się i przyspieszyła.
Wolałem ich nie zgubić bo wtedy byłbym w totalnej dupie. Mam kompletny brak orientacji w terenie i umiem się zgubić na prostej drodze. To żenujące więc nikomu się do tego nie przyznaję i im też nie mam zamiaru.
Po jakimś czasie doszliśmy do cukierni. Lucjan otworzył przeszklone drzwi i wleźliśmy do środka. Cukiernia jak cukiernia, wszędzie dużo słodkości, aż mnie mdlić zaczęło. Schowałem pistolet do spodni i oparłem się o ścianę. Przyda się trochę odpoczynku, jutro z samego rana znów ruszę w drogę. Niebezpiecznie jest siedzieć w jednym miejscu.
- Masz może tutaj sake gnojku?- mruknąłem do Lucjana, który zaczął dyskutować z dziewczyną o jakiś pączkach czy czymś...

[Lucek? Asami?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz