sobota, 25 stycznia 2014

Od Zoro c.d Asami

Gdy tylko zobaczyłem tych gości to od moja dłoń powędrowała do katany, ale nie musiałem jej wyciągać bo Asami szybko się nimi zajęła. Jakoś się nie zdziwiłem jej mocą i umiejętnościami. W tych czasach jest wiele takich ludzi.
- Zimna dziewuszka.- Lucjan się uśmiechnął i oparł o mnie.
- Nie dotykaj mnie szczylu.- podciąłem mu nogi i runął na ziemię. Ten piękny obrazek, którym był Lucjan twarzą w piachu wywołał u mnie lekki uśmiech.
Asami się do nas odwróciła i przeprosiła, ale niby za co? Za to, że nie musieliśmy się wysilać? Uwielbiam walczyć i sprawia mi to radość, ale czasem miło popatrzeć, że ktoś cię wyręcza. Przeciągnąłem się i ziewnąłem.
- Nie wiem jak wam, ale mi się chce spać.- Już miałem ruszyć przed siebie zostawiając tych tutaj, ale usłyszałem hałas wydawany przez śmigłowiec.- Cholera... Patrol... Trzeba się schować.- mruknąłem patrząc w górę.
Patrole zawsze były upierdliwe i ciężko je było zlikwidować. Żołnierze zwykle byli nieźle uzbrojeni i siedzieli albo w helikopterach, albo w wozach pancernych.
Spojrzałem na swoich tymczasowych towarzyszy i wyjąłem pistolet ze spodni. On mi się bardziej przyda niż katana.
- Trzeba się gdzieś schować.- spojrzałem na Asami, która szykowała się do ataku.- A nie walczyć.

[Lucjan? Asami?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz