Gdy tylko zobaczyłem tych gości to od moja dłoń powędrowała do katany, ale nie musiałem jej wyciągać bo Asami szybko się nimi zajęła. Jakoś się nie zdziwiłem jej mocą i umiejętnościami. W tych czasach jest wiele takich ludzi.
- Zimna dziewuszka.- Lucjan się uśmiechnął i oparł o mnie.
- Nie dotykaj mnie szczylu.- podciąłem mu nogi i runął na ziemię. Ten piękny obrazek, którym był Lucjan twarzą w piachu wywołał u mnie lekki uśmiech.
Asami się do nas odwróciła i przeprosiła, ale niby za co? Za to, że nie musieliśmy się wysilać? Uwielbiam walczyć i sprawia mi to radość, ale czasem miło popatrzeć, że ktoś cię wyręcza. Przeciągnąłem się i ziewnąłem.
- Nie wiem jak wam, ale mi się chce spać.- Już miałem ruszyć przed siebie zostawiając tych tutaj, ale usłyszałem hałas wydawany przez śmigłowiec.- Cholera... Patrol... Trzeba się schować.- mruknąłem patrząc w górę.
Patrole zawsze były upierdliwe i ciężko je było zlikwidować. Żołnierze zwykle byli nieźle uzbrojeni i siedzieli albo w helikopterach, albo w wozach pancernych.
Spojrzałem na swoich tymczasowych towarzyszy i wyjąłem pistolet ze spodni. On mi się bardziej przyda niż katana.
- Trzeba się gdzieś schować.- spojrzałem na Asami, która szykowała się do ataku.- A nie walczyć.
[Lucjan? Asami?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz