czwartek, 23 stycznia 2014

Od Zoro

Wlazłem do jakiegoś sklepu i wziąłem sobie z pułki pierwszą lepszą butelkę procentów, a co tam, nikt mi nie zarzuci kradzieży, a i tak nie mam pieniędzy by zapłacić. W sklepie nie było nikogo, na ulicach zresztą też, bo wszyscy się bali, że zginą.
Od wielu lat już trwa wojna między wszystkimi krajami, a ludzie nie walczą dla ojczyzny, tylko żeby przeżyć. Tworzą małe grupy lub podróżują samotnie.
Ja wybrałem to drugie.
Otworzyłem sake i od razu wypiłem całą butelkę duszkiem, potem rzuciłem ją za siebie i wyszedłem ze sklepu. Przeciągnąłem się i poprawiłem katanę przy boku. Pora ruszać dalej, w sumie to nie mam pojęcia gdzie byłem, miałem wrażenie, że kręciłem się w kółko.
Powolnym krokiem ruszyłem przed siebie, nie skupiałem się jakoś gdzie idę i tak bym się zgubił. Miasto wydawało się być całkowicie opuszczone, ale dokładnie wiedziałem, że człowieczki siedzą w kątach i albo motywują się do walki, albo czekają na śmierć.
Po czterech godzinach wędrowania, znalazłem się w jakimś parku. Było tu cicho i spokojnie, więc postanowiłem skorzystać z okazji.
Usiadłem sobie pod drzewkiem i zamknąłem oczy chcąc zasnąć. Lubiłem spać, bo to regenerowało mi siły i po prostu było przyjemne. Mimo, że miałem zamknięte oczy to nadal zachowywałem czujność. Już dawno nie spałem snem kamiennym.
Nagle poczułem, że ktoś kreci się za drzewem. Jednak postanowiłem nie reagować i czekać cierpliwie co się stanie dalej.
Owa osoba wyszła zza drzewa i stanęła przede mną. Nie potrafiłem określić czy celuje we mnie z broni bo nie słyszałem szczęku stali.
Coś lekkiego zawiało mi przed twarzą, ten ktoś chyba sprawdzał czy śpię. Momentalnie wyjąłem katanę z pochwy i przyłożyłem przybyszowi do gardła.
Otworzyłem oko, bo drugie straciłem (cały czas było zamknięte), i spojrzałem na gościa. Był to chłopak, może rok lub dwa młodszy ode mnie. Miał niedbale ułożone czarne włosy i dosyć duże oczy, które teraz wpatrywały się we mnie z zaciekawieniem. Miał na sobie też białą koszulkę i dżinsy, wyglądał normalnie, a jednak dziwnie.
- Czego chcesz pytam się grzecznie, bo nie mam ochoty na zabijanie.- warknąłem.

[Lucjan?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz