Od wielu lat już trwa wojna między wszystkimi krajami, a
ludzie nie walczą dla ojczyzny, tylko żeby przeżyć. Tworzą
małe grupy lub podróżują samotnie.
Ja wybrałem to drugie.
Otworzyłem sake i od razu wypiłem całą butelkę duszkiem,
potem rzuciłem ją za siebie i wyszedłem ze sklepu. Przeciągnąłem się i
poprawiłem katanę przy boku. Pora ruszać dalej, w sumie to nie mam pojęcia
gdzie byłem, miałem wrażenie, że kręciłem się w kółko.
Powolnym krokiem ruszyłem przed siebie, nie skupiałem się
jakoś gdzie idę i tak bym się zgubił. Miasto wydawało się być całkowicie
opuszczone, ale dokładnie wiedziałem, że człowieczki siedzą w kątach i albo
motywują się do walki, albo czekają na śmierć.
Po czterech godzinach wędrowania, znalazłem się w jakimś
parku. Było tu cicho i spokojnie, więc postanowiłem skorzystać z okazji.
Usiadłem sobie pod drzewkiem i zamknąłem oczy chcąc zasnąć. Lubiłem
spać, bo to regenerowało mi siły i po prostu było przyjemne. Mimo, że miałem
zamknięte oczy to nadal zachowywałem czujność. Już dawno nie spałem snem
kamiennym.
Nagle poczułem, że ktoś kreci się za drzewem. Jednak
postanowiłem nie reagować i czekać cierpliwie co się stanie dalej.
Owa osoba wyszła zza drzewa i stanęła przede mną. Nie
potrafiłem określić czy celuje we mnie z broni bo nie słyszałem szczęku stali.
Coś lekkiego zawiało mi przed twarzą, ten ktoś chyba
sprawdzał czy śpię. Momentalnie wyjąłem katanę z pochwy i przyłożyłem przybyszowi
do gardła.
Otworzyłem oko, bo drugie straciłem (cały czas było
zamknięte), i spojrzałem na gościa. Był to chłopak, może rok lub dwa młodszy ode
mnie. Miał niedbale ułożone czarne włosy i dosyć duże oczy, które teraz
wpatrywały się we mnie z zaciekawieniem. Miał na sobie też białą koszulkę i
dżinsy, wyglądał normalnie, a jednak dziwnie.
- Czego chcesz pytam się grzecznie, bo nie mam ochoty na
zabijanie.- warknąłem.
[Lucjan?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz