sobota, 25 stycznia 2014

Od Lucjana c.d. Zoro

Wylądowałem na ziemi, było to uczucie wysoce nieprzyjemne, ale nie przejąłem się tym. Gdy tylko Zoro wspomniał o ukryciu się od razu poderwałem się na nogi.
- No to chodźmy do cukierni – zaproponowałem – Patrol lata tak naprawdę jedynie nad miastami, nie sprawdzają poszczególnych miejsc. Prawda jest taka, że większość z nich to najemnicy których nie obchodzi to co się dzieje – zamyśliłem się – Ale skoro tak się boicie być zauważeni..
- Cukiernia mówisz..? - spytała Asami i spojrzała na mnie jak na obrazek z najpiękniejszej baśni.
Zaniepokoił mnie ten wzrok, jakby słowo „cukiernia” było jakimś kluczem, które obudziło w niej dawno zapomniane instynkty. Nie miałem pojęcia co to, ale podświadomie poczułem, że albo ja, albo..
- Kocham słodycze! - powiedziała podekscytowana, właśnie tego się spodziewałem. To nie ja, tylko moja lodówka była zagrożona – Chodźmy do tej cukierni.. - uśmiechnęła się. Zadziwiające jak człowiek potrafi się nagle zmienić, gdy czegoś naprawdę pożąda. Nie zdziwiło mnie to więc kiwnąłem głową i spojrzałem na zielonego. - A ty idziesz? - spojrzała na niego.
- Do cukierni..? O matko.. - zastanowił się – No dobrze, chyba się zgadzam.. chodź to że idziemy tam z tym idiotą odbiera atrakcyjność temu miejscu.
- Niedorobiony, zielonowłosy kosmito, strasznie niewyżyty jesteś.. zauważyłem już po moim upadku na piach, że strasznie łatwo się denerwujesz i nie przepadasz za mną – wzruszyłem ramionami – Ale nie cukiernia to dość dobre miejsce na kryjówkę w tej sytuacji, jednak jeśli chcesz zostać tutaj sam to zgoda – odwróciłem się i zacząłem iść pośpiesznie w stronę miejsca – Ja też nie chcę zostać znaleziony przez żołnierzy – odwróciłem się jeszcze – To idziesz, czy nie?


<Zoro, Asami?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz