No nie dadzą mi się do cholery wyspać! Chociaż stan moich nóg znacznie się poprawił. Asami przyleciała do mnie rozerwała kajdanki i powiedział, że mamy spadać. I mi pasuje, chociaż nie wiem czy iść po Lucjana.
Była też jeszcze jedna sprawa. Moja katana.
- Asami, ja muszę odzyskać katanę.- mruknąłem idąc za nią.
- Ale Generale... Nie możemy, musimy uciekać.
- To sama sobie uciekaj, ja bez katany nigdzie się nie ruszam.
No... Przydałyby się jeszcze dwie katany, ale je sobie znajdę jak stąd wyjdziemy. Dziewczyna spojrzała na mnie i już chciała coś powiedzieć, ale spotkaliśmy na swojej drodzę tą babę Emily.
- Stójcie! - Wrzasnęła. - Ładnie to tak uciekać przed przesłuchaniem,
he!? Rozumiem, że macie coś na sumieniu, skoro tak bardzo bronicie się
od tego! Tym bardziej was nie wypuścimy...
Zrobiła ruch ręką i zaraz znaleźli się przy nas żołnierze. No ja nie wytrzymam! Nie mam żadnej broni do cholery!
Zaczęli na nas skakać i w ogóle. Pokazałem Asami by zluzowała i przestała walczyć. Jakby co to uda się drugi raz uciec. Trzeba napierw coś zaplanować.
Trzymało mnie czterech żołnierzy, jestem ciekawy czy wiedzą o mojej nadludzkiej sile... Na razie nie miałem zamiaru walczyć. Potem się zabawię, tylko, że tym razem na poważnie.
Emily podjechała do mnie wózkiem i uśmiechnęła się.
- Czyżby wielki Zoro się poddał? To do ciebie nie podobne glonie.
- Kto ci powiedział, że się poddałem?- mruknąłem.- Miałaś robić jakieś przesłuchanie.
[Emily? Asami? Lucjan?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz