Nie dość, że zdziwiło mnie to, że Lucjan tak szybko zmienił swoje nastawienie i nagle zachciało uczyć mu się szermierki, to jeszcze to... Co to do cholery miało być?! W Tokyo?! Serio?!
- Czy ty widzisz to co ja...?
- Mam dwoje oczu i też to widzę..- mruknął.- Co tu robi mim z drewnianą rurą?!
- Nie mam bladego pojęcia... I nie wiem też skąd wziął tą rurę..
Nadal bacznie oglądałem mima który siedział na jakimś murku. Wyglądał dokładnie jak francuski mim, a na kolanach trzymał półtorametrową drewnianą rurę podobną do tej na której grają aborygeni.
- Zoro... On się dziwnie na nas patrzy...- chłopak cofnął się o krok.- Weź no wyjmij te swoje mieczyki, jeden wsadź w gębę i poszatkuj mu tą pałę...
- Nie będę mu pały szatkował za to, że siedzi.- westchnąłem.
I nagle mim powstał, a rura którą miał na kolanach spadła na ziemię i usłyszeliśmy taki dość dziwny dźwięk.
- Wstał...- Lucjan mruknął z jakąś nutką obrzydzenia.
Oblała mnie fala niepewności i dostałem gęsiej skórki w obecności tego białasa w za ciasnych rajstopach i bereciku.
- Chodźmy stąd, dziwnie się czuję.- mruknąłem i odwróciłem się na pięcie by ruszyć w przeciwnym kierunku.
[Lucjan? Asami? Emily?]
Połączyłam mima i aborygena XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz